Szukaj

Czarna śmierć, czyli Chiny, Włochy i epidemia

Nanupaja, 7 marzec 2020
Czarna śmierć, czyli Chiny, Włochy i epidemia

Czarna śmierć, czyli Chiny, Włochy i epidemia

Śmiać mi się chce, kiedy słyszę lub czytam o tym, że koronawirus to niebywała dotąd w dziejach świata epidemia, która – na wzór fantastycznych filmów – spustoszy Ziemię i jej mieszkańców. Dlaczego się śmieję? Bo taka epidemia to w naszych dziejach nic nowego. Co więcej, można znaleźć bardzo podobny przykład, kiedy to zakaźna choroba zwana wówczas czarną śmiercią, zaczęła się w Chinach, a do Europy trafiła przez … Włochy! Nie żartuję, tak było naprawdę w średniowieczu, a dokładnie w połowie XIV wieku. Dżuma azjatycka nazywana czarną śmiercią najpierw rozwinęła się w Chinach (gdzie trafiła przypuszczalnie z Kirgistanu), skąd zawędrowała do Europy. Jedni badacze przeszłości uważają, że na nasz kontynent dotarła wraz z kupcami jedwabny szlakiem (którym transportowano z Chin do Włoch, a potem dalej do innych części Europu jedwab), inni, że stało się to za sprawą Mongołów, którzy oblegając jedną z chrześcijańskich twierdz na Krymie, zaczęli katapultami wrzucać za mury warowni ciała osób zmarłych na zarazę. Obecni w twierdzy kupcy z Geniu w te pędy dali drapaka przez Morze Czarne wywożąc na swoich statkach ogniska choroby. Tak czy siak historycy są zgodni, że czarna śmierć rozprzestrzeniła się na Zachodnią Europę z Italii. Mamy więc w jakimś sensie powtórkę z historii. Tyle, że obecna epidemia wydaje się dużo mniej groźna. W wyniku czarnej śmierci liczba mieszkańców Zachodniej Europy zmniejszyła się bowiem aż o około 25%, a w niektórych rejonach Włoch było to nawet 50%! Co ciekawe, Europę Środkowo-Wschodnią, czyli Czechy, Polskę i Węgry, epidemia potraktowała wyjątkowo łagodnie.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów